Bardzo dobrze, że tu jesteś. Nie dlatego, że w blasku mojej osobowości możesz się czegoś nauczyć – takie zdanie zaraz Ci pokażę jako przykład tego, jak nie chcesz mówić. Jesteś tu, ponieważ prawdopodobnie chcesz przez lata pozostać sprawnym mówcą, sprzedawcą, prezenterem albo szkoleniowcem. A to znaczy, że musisz się uczyć. Ciągle. Przez całe życie.
Ten tekst opowiada o trzech rzeczach: o typologii mówców (żebyś rozpoznał, gdzie dzisiaj jesteś), o dwóch pułapkach, w które wpadają nawet doświadczeni ludzie, oraz o tym, jak w praktyce mieć otwartą głowę – tak, żeby uczyć się szybciej i mądrzej. Do końca dowiesz się też, jakie techniki uczenia się rzeczywiście działają, a które są mitem.
Spis treści
Cztery typy mówców – który jest twój?
Opracowałem sobie kiedyś taką typologię. Wynika z niej, że mamy cztery główne typy mówców:
- Zna się i potrafi o tym mówić. Do tego dąży każdy z nas.
- Zna się, ale jeszcze nie potrafi o tym mówić. To osoby, które przychodzą do mnie po wsparcie. Wiedza jest – brakuje warsztatu.
- Nie zna się, ale potrafi mówić. Osoby z darem opowiadania, które zajmująco snują dyrdymały na dowolny temat. Sztuczna inteligencja etykietuje ich jako „mówców charyzmatycznych”. Etykieta jest myląca – czar przykrywa treść, której nie ma.
- Nie zna się i nie potrafi mówić. Bardzo często absolwenci studiów bez doświadczenia zawodowego. Nie mają jeszcze o czym mówić.
Prawdopodobnie chcesz być tym „fajnym gościem” albo „fajną gościową” – człowiekiem, który bezpretensjonalnie opowiada o rzeczach, na których zna się naprawdę. Otóż nawet gdy jesteś już na tym szlaku, możesz z niego zboczyć. W dwie strony.
Dwie pułapki na drodze dobrego mówcy
Pułapka pierwsza: zachwyt nad samym sobą
Tak brzmi ten typ: „Bardzo dobrze, że tu jesteś, ponieważ właśnie teraz, w blasku mojej osobowości, możesz się czegoś nauczyć. Ale pamiętaj – bądź uważny, nie przegap niczego, bo wszystko jest istotne”. Taki mówca daje ci do zrozumienia, że jest kimś lepszym. Cechą towarzyszącą jest arogancja.
Pułapka druga: bezkrytyczny zachwyt nad rzeczywistością
„Oddychanie. Jakie to wspaniałe! Nabierzemy powietrza razem nosem, wypuśćmy ustami. Cudowne, nieprawdaż?”. To osoba, która przesadza z zachwytem nad tym, co ją otacza. Bezkrytycznie przyjmuje wszystko, co przychodzi.
Jak uniknąć obu przesad? Myślę sobie, że receptą jest zawsze jedno: otwarta głowa.
Czym jest otwarta głowa? Historia strażaka, który złamał logikę
5 sierpnia 1949 roku w kanionie Mann Gulch w stanie Montana (Helena National Forest) wybuchł pożar, który wciąż jest studium przypadku w książkach o zarządzaniu ryzykiem. Piętnastu spadochroniarzy leśnych zostało zrzuconych, żeby okopać teren. Po kilku chwilach zorientowali się, że nie zdążą – pożar szedł prosto na nich.
Dowodzący brygadą Wagner „Wag” Dodge zrobił coś, co przeczyło instynktowi. Nie zaczął uciekać. Wyciągnął zapałki, wypalił trawę przed sobą, położył się na wypalonym już fragmencie i przycisnął do twarzy chusteczkę zmoczoną wodą z manierki. Wykorzystał tlen zgromadzony przy ziemi. Kazał drużynie zrobić to samo. Nie posłuchali – pobiegli. Przeżyło ich tylko dwóch. Dodge – trzeci.
Otóż on postąpił wbrew logice chwili. Wiedział, jak się zachować, chociaż okoliczności były wyjątkowo nieprzyjazne niestandardowym decyzjom. Skąd taka otwartość? Z trzech rzeczy: właściwej świadomości, wiedzy o tym, jak się uczyć, oraz odpowiedniego nastawienia. I o tych trzech rzeczach porozmawiajmy po kolei.
Filar pierwszy – świadomość: błąd jest twoim sprzymierzeńcem
Zamknij się na perfekcjonizm
Dwadzieścia lat temu zacząłem treningi karate. Kilka lat temu wróciłem po dwunastoletniej przerwie. Za pierwszym razem, przez prawie dekadę, dobiłem raptem do czwartego pasa. Za drugim razem – w krótszym czasie – dotarłem do pasa tuż przed mistrzowskim. Co się wydarzyło? Pożegnałem perfekcjonizm.
Postanowiłem uczyć się pomimo błędów. Na początku miałem z tym ogromną trudność. Trudno było mi oswoić fakt, że nie jestem doskonały i nie mam efektów, na których mi zależało. Po latach myślę sobie, że zmądrzałem.
Neuronauka od dawna mówi to samo: błąd jest konieczny, jeśli chcesz się uczyć trwale. Bjork nazwał ten mechanizm „desirable difficulties” – pożądanymi trudnościami. To dzięki błędom zapamiętujesz rzeczy lepiej. Nie dzięki sukcesom.
Otwórz się na motywację, która wynika z działania
Ile razy nie chciało ci się iść na trening, na spotkanie, na próbę wystąpienia? Mnie się nie chce regularnie. Jednak nigdy nie żałowałem, że gdzieś dotarłem – poza sytuacjami, gdy wracałem ze złamanym palcem albo pękniętym żebrem. To dlatego, że działanie pociąga nastrój, a nie odwrotnie. Ta obserwacja jest jednym z filarów terapii behawioralnej i tzw. activation behavioral therapy.
Innymi słowy: nie czekaj, aż ci się zachce. Zacznij działać, a nastrój podąży za tobą.
Filar drugi – wiedza: co naprawdę działa w uczeniu się
Zapomnij o „stylach uczenia się”
„Jestem wzrokowcem”. „Jestem słuchowcem”. Wszystko w porządku – tylko spróbuj nauczyć się fizyki kwantowej z podcastu albo karate z podręcznika. Podział na style uczenia się to jeden z najbardziej rozpowszechnionych mitów w edukacji, wielokrotnie obalony w metaanalizach. To, jakim jesteś typem, ma znacznie mniejsze znaczenie niż to, czy narzędzie pasuje do materii, której się uczysz.
Trzy techniki, które są zweryfikowane
- Pierwsza: przywoływanie z interwałami (spaced retrieval). Zakuć, zdać, zapomnieć – to najmniej skuteczna strategia. Przywołuj wiedzę wielokrotnie, w odstępach czasu. Poznaj swoje cyfry. Kiedy przygotowuję dłuższe wystąpienie, powtarzam je sześć albo siedem razy – wtedy wiem, że odtworzę je bez telepromptera. To wystąpienie, które teraz mówię, idzie z głowy właśnie dlatego.
- Druga: generowanie własnymi słowami (elaboration). Kiedy potrafisz opowiedzieć nową wiedzę komuś innemu – swoimi przykładami, swoimi historiami – łączysz świeży materiał z tym, co już masz w głowie. Powstaje trwalszy ślad pamięciowy. Opracuj wiedzę po swojemu, a lepiej ją opanujesz.
- Trzecia: urozmaicanie i mieszanie (variation + interleaving). Wystąpisz przed innym audytorium – urozmaicasz. Ćwiczysz obok siebie mówienie improwizowane i przygotowany toast – mieszasz kompetencje. Obie techniki uruchamiają głębsze przetwarzanie i podnoszą jakość pamięci długotrwałej.
Wszystkie trzy techniki opisali szczegółowo Peter Brown, Henry Roediger i Mark McDaniel w książce „Make It Stick: The Science of Successful Learning” – jeśli jeszcze jej nie znasz, gorąco polecam.
Refleksja: rzut oka w przeszłość, żeby zrobić wypad w przyszłość
Refleksja to trening wyobrażeniowy. Analizujesz, co poszło nie tak, żeby następnym razem było lepiej. Dobrym przykładem jest Chris Hadfield – kanadyjski astronauta, który w kwietniu 2001 roku, podczas spaceru kosmicznego na misji STS-100 przy Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, na chwilę stracił wzrok.
Przyczyną nie była żadna mgła. Środek przeciw mgle, którym poprzedniego dnia przetarto wnętrze wizjera hełmu – mieszanka mydła i oleju – nie został do końca usunięty. W kontakcie z kropelkami wody podczas EVA (spacer kosmiczny) wpłynął mu prosto do oczu. Najpierw jednego, potem drugiego. W stanie nieważkości łzy nie spływają – tworzą kulkę, która przesunęła się z jednego oka na drugie. Hadfield przez pół godziny nie widział.
Nie spanikował. Kontrola lotów pozwoliła mu dokończyć zadanie. Skąd taki spokój? Z treningu wyobrażeniowego, którego bazą jest refleksja. Chodzi o to, żeby zawczasu wyobrazić sobie, co pójdzie okej i co pójdzie źle. Nie o to, żeby przewidzieć dokładnie tę jedną sytuację. Chodzi o to, żeby twoja głowa była wytrenowana. Bo czego się boisz? Nieznanego. Kiedy wymyślisz scenariusz na wypadek nieznanego, uczynisz strach przeszłością.
Filar trzeci – nastawienie: jedyna rzecz, którą kontrolujesz
„Nastawienie to jedyna rzecz, którą możesz kontrolować” – mawia Hadfield. Rzeczywiście tak jest.
Kilka miesięcy temu zdałem na brązowy pas w karate. Radość była ogromna – dążyłem do tego przez lata. Ale jak to wyglądało w praktyce? Sensei wypowiedział moje imię, powiedział „zdałeś” – i to wszystko. W zwolnionym tempie, kilka sekund.
Przez ile lat dbałem o nastawienie? Przez kilkanaście, na drodze. Nie przez te kilka sekund radości. Cel jest trochę poza tobą. Nie masz wpływu na wszystko. Ale na drogę – na to, jak zachowasz się w każdym z jej etapów – masz wpływ stuprocentowy.
To ty decydujesz, na czym się koncentrujesz. Koncentruj się na tym, co cię rozwija. Minimalizuj wpływ tego, co ogranicza: chwilowego braku motywacji, błędu, który wyszedł nie tak, jak chciałeś. Minimalizuj też porażki – bo one po prostu są. Może nie przywołałeś czegoś wystarczająco często. Może musisz jeszcze dopracować sposób opowiadania. A może potrzebujesz lepszego scenariusza na wypadek, który następnym razem cię już nie zaskoczy.
Co możesz zrobić już dziś?
- Zrób sobie test – nagraj krótkie wystąpienie na dowolny temat. Zobacz, do którego z czterech typów mówców masz najbliżej. Bez ocen – tylko diagnoza.
- Zaplanuj cztery interwały – wybierz treść, którą chcesz opanować (prezentację, elevator pitch, historię do wystąpienia). Zaplanuj cztery powtórki: dziś, jutro, za trzy dni, za tydzień.
- Opowiedz komuś – wybierz jedną rzecz, której ostatnio się uczyłeś, i wytłumacz ją bliskiej osobie własnymi słowami. Zauważysz luki, których nie widziałeś, siedząc z notatkami.
- Wyobraź sobie „co pójdzie źle” – przed najbliższym wystąpieniem spisz trzy scenariusze awaryjne (przerwa w prądzie, trudne pytanie, spóźnienie). Napisz, co wtedy zrobisz. Strach maleje w kontakcie z konkretem.
- Świętuj drogę, nie tylko cel – zapisz jedną rzecz z ostatniego tygodnia, w której zauważasz u siebie progres. Choćby drobny.
Podsumujmy najważniejsze wnioski
Mamy cztery typy mówców – a właściwie cztery typy ludzi. Ci, którzy się znają i potrafią o tym mówić. Ci, którzy się znają, ale jeszcze nie potrafią. Ci, którzy nie znają się, ale mówią. I ci, którzy jeszcze nie znają się i nie potrafią mówić. Prawdopodobnie chcesz być pierwszym typem. Warto pamiętać o balansie – nie popadaj ani w zachwyt nad sobą, ani w bezkrytyczny zachwyt nad rzeczywistością.
Warto mieć otwartą głowę. A otwarta głowa bierze się ze świadomości (błąd jest sprzymierzeńcem, motywacja idzie za działaniem), wiedzy (przywoływanie, generowanie, refleksja) oraz nastawienia (kontrolujesz tylko drogę, nie wynik).
Chcesz zrobić kolejny krok?
Jeśli chcesz przełożyć te trzy filary – świadomość, wiedzę, nastawienie – na konkretny warsztat mówcy albo trening dla twojego zespołu, sprawdź ofertę szkoleń. Prowadzę zarówno indywidualne sesje mentorskie, jak i warsztaty dla firm oraz wystąpienia jako speaker na eventach. Sprawdź również termin najbliższego szkolenia stacjonarnego z wystąpień publicznych.
Najczęściej zadawane pytania
1. Jak zostać dobrym mówcą?
Dobry mówca to ktoś, kto zna się na tym, o czym mówi, i potrafi o tym opowiedzieć w sposób zrozumiały i angażujący. Droga do tej roli prowadzi przez trzy elementy: pogłębianie wiedzy w wybranym obszarze, systematyczny trening warsztatu (przywoływanie z interwałami, mieszanie kompetencji) oraz świadome nastawienie – akceptację błędów i skupienie na procesie zamiast na chwilowym efekcie.
2. Ile trwa nauka wystąpień publicznych?
Podstawowe kompetencje – spokojne oddychanie, radzenie sobie z tremą, struktura krótkiego wystąpienia – można opanować w ciągu kilku tygodni intensywnej praktyki. Pełne mistrzostwo jest procesem trwającym latami i wymaga regularnego treningu, ponieważ mózg zapamiętuje nawyki przez wielokrotne przywoływanie w rozłożonych w czasie interwałach.
3. Czy dzielenie się wiedzą z innymi rzeczywiście pomaga w nauce?
Tak – to zjawisko nazywa się efektem generowania (generation effect). Kiedy tłumaczysz materiał własnymi słowami, wiążesz go z osobistym doświadczeniem i przykładami, co tworzy trwalsze ślady pamięciowe niż bierne odtwarzanie definicji. Uczysz się, ucząc innych.
4. Co to jest „otwarta głowa” w praktyce?
To gotowość do rewizji własnych przekonań w odpowiedzi na nowe fakty i doświadczenia. W wystąpieniach publicznych oznacza to unikanie dwóch przeciwstawnych postaw: arogancji („wiem lepiej”) oraz naiwności („wszystko jest cudowne”). Otwarta głowa opiera się na świadomości, wiedzy oraz właściwym nastawieniu – i pozwala reagować adekwatnie także w sytuacjach nieoczekiwanych.
5. Czy podział na wzrokowców i słuchowców ma znaczenie?
W świetle współczesnych badań – nie. Metaanalizy nie potwierdzają, żeby dopasowanie stylu nauczania do rzekomego stylu ucznia poprawiało efekty. Znacznie ważniejszy jest dobór narzędzia do materii: karate ćwiczy się w dojo, fizyki uczy z zadań i eksperymentów, wystąpień publicznych – z realnych wystąpień, nie z książki.
O autorze
Przemysław Kutnyj
Trener biznesu · Mistrz Polski w wystąpieniach publicznych
Certyfikowany trener biznesu, autor książek o retoryce i sztuce konwersacji, wydanych w renomowanych wydawnictwach. Wieloletni członek nonprofitowej organizacji Toastmasters International. Prywatnie adept karate i sztuki fotografii.
Sprawdź moje usługi














